W poniedziałek w Waszyngtonie sekretarz skarbu Scott Bessent przedstawił inicjatywę pod nazwą Operacja "Gospodarczy Wyrzutek". Administracja amerykańska zapowiada użycie sankcji wtórnych wobec firm, osób i statków, które — zdaniem Departamentu Skarbu — pomagają Iranowi w pozyskiwaniu technologii, handlu ropą i działaniach cybernetycznych. Resort przekazał, że zmapowano sieci pośredników i kanały umożliwiające uniknięcie dotychczasowych restrykcji. Ogłoszenie ma formę zapowiedzi serii decyzji, w tym nakazu zamknięcia zagranicznych oddziałów niektórych irańskich instytucji finansowych.
Jak mają działać sankcje?
Bessent wymienił pięć obszarów, na których skoncentrują się działania: zasoby cyfrowe, technologie, złoto, lotnictwo i transport morski. Administracja zapowiada objęcie restrykcjami ponad 60 podmiotów — firm, osób i statków — które według USA umożliwiają Iranowi handel i pozyskiwanie materiałów o znaczeniu wojskowym. Mechanizm ma polegać na groźbie sankcji wtórnych wobec podmiotów trzecich, które utrzymują relacje handlowe z Teheranem. Departament Skarbu podkreślił, że kraje i instytucje otrzymają czas na zerwanie takich relacji, a w najbliższych tygodniach mają pojawić się kolejne wpisy na listach sankcyjnych, w tym wobec "ważnej instytucji finansowej".
Kogo mogą dotknąć restrykcje?
Bessent ostrzegł, że nikt nie jest poza zasięgiem amerykańskich sankcji, wskazując, że wśród celów mogą znaleźć się podmioty z Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Chin, Singapuru czy Szwajcarii. Jako jedno z żądań administracji wymieniono zamknięcie zagranicznych placówek Banku Melli Iran, państwowego banku odgrywającego istotną rolę w finansowaniu irańskiego handlu. W odpowiedzi na pytania o chińskie instytucje finansowe Bessent zasugerował, że banki ułatwiające transakcje z Iranem również mogą zostać objęte restrykcjami.
Jak zareagował Iran?
W Teheranie przedstawiciele rządu zapowiadali kontrdziałania. Minister gospodarki Ali Madanizadeh oznajmił, że kraj ma "plan na dwa lata", który pozwoli przetrwać amerykańskie restrykcje, i nazwał zapowiedzi Waszyngtonu kolejną porażką USA. Sekretarz irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Mohsen Rezaee napisał, że udział jakiegokolwiek kraju w gospodarczym nacisku USA będzie traktowany jako akt wojny i zagroził wstrzymaniem eksportu ropy przez Cieśninę Ormuz. Irańskie władze akcentują gotowość do przeciwstawienia się nowym sankcjom.
Jak zareagowały rynki?
Na ogłoszenie planu rynki zareagowały umiarkowanie. Notowania ropy Brent spadły w dniu ogłoszenia o około 2,6 proc. do 90,27 USD za baryłkę. Rentowność 10-letnich obligacji USA zmniejszyła się o kilka punktów bazowych do około 4,7 proc. W Iranie kurs walutowy pozostaje pod presją — za 1 USD płacono około 2,028 mln riali, a Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że PKB Iranu w bieżącym roku skurczy się o ponad 5 proc.
Co to oznacza w praktyce?
Administracja USA zapowiada publiczne listy podmiotów objętych sankcjami, które będą używane, by wywierać presję na partnerów handlowych Iranu. W praktyce firmy i instytucje współpracujące z Teheranem mogą napotkać ograniczenia w dostępie do instrumentów finansowych i rynków amerykańskich. Jednocześnie brak szczegółowego harmonogramu i niedoprecyzowane katalogi celów pozostawiają znaczną niepewność co do natychmiastowych skutków dla światowego handlu.
Departament Skarbu zapowiedział dalsze komunikaty o kolejnych sankcjach w najbliższych tygodniach.