W sierpniu 2026 r. specjaliści z firm inwestycyjnych na Wall Street przedstawili ocenę, która łączy perspektywę dużych wzrostów cen bitcoina z ryzykami makroekonomicznymi. Bernstein wskazał horyzont roku 2029 jako moment, w którym bitcoin mógłby osiągnąć 300 tys. USD, natomiast inne instytucje podkreśliły, że narastające zadłużenie oraz napięcia na rynkach surowcowych mogą wydłużyć okres podwyższonej inflacji.
Jak Bernstein uzasadnia prognozę dla bitcoina?
Analitycy Bernstein argumentują, że tradycyjny 40‑letni trend spadku stóp procentowych dobiegł końca, co zwiększa koszty obsługi długu dla mocno zadłużonych rządów. W takich warunkach inwestorzy mają skłaniać się ku aktywom o ograniczonej podaży, takim jak złoto i bitcoin. W swojej analizie Gautam Chhugani odwołał się do czteroletnich cykli bitcoina i do obserwowanego wzrostu zainteresowania instytucjonalnego, tłumacząc to presją na finanse publiczne i skłonnością decydentów do łagodzenia skutków fiskalnych poprzez dewaluację waluty.
Bernstein przedstawił też bardziej rozbudowane scenariusze: w wariancie bazowym oczekuje 150 tys. USD do połowy 2027 r. i 300 tys. USD do 2029 r. W scenariuszu bardziej optymistycznym firma dopuszcza osiągnięcie nawet 500 000 USD w 2029 r., a długoterminowy punkt odniesienia to 1 mln USD do końca 2033 r.
Dlaczego zadłużenie i emisje obligacji podnoszą rentowności?
Firmy technologiczne masowo emitują obligacje, by finansować rozwój sztucznej inteligencji. PIMCO opisuje tę falę emisji jako „za dużo, za szybko”; Marc Seidner wskazuje, że rosnąca podaż papierów korporacyjnych odciąga część kapitału od obligacji skarbowych. W efekcie rządy muszą konkurować o finansowanie na rynkach długu, co podnosi ich koszty pożyczkowe.
PIMCO ocenia, że napływ długu korporacyjnego mógł przyczynić się do wzrostu rentowności 10‑letnich amerykańskich obligacji skarbowych do blisko 4,75%. Według tej interpretacji wyższe rentowności tworzą cykl samonapędzających się kosztów odsetkowych i rosnących potrzeb pożyczkowych.
Co mówi reszta rynku o inflacji i surowcach?
Fidelity International ostrzega, że inflacja może się utrzymać dłużej niż zakładano. Grupa wskazuje jako czynniki napędzające inflację deficyty budżetowe, inwestycje w AI, napięcia na rynku pracy, bariery handlowe oraz zakłócenia w dostawach energii. Fidelity rekomenduje dywersyfikację i zwraca uwagę na akcje banków, producentów energii oraz firmy wydobywcze i metale użyteczne.
Mike Wilson z Morgan Stanley uważa, że powrót wzrostu cen ropy stanowi największe zagrożenie dla amerykańskich akcji. Strateg argumentuje, że skok cen surowca zwykle podbija rentowności obligacji i może sprowokować reakcję Rezerwy Federalnej dopiero po pojawieniu się poważniejszych zawirowań na rynkach.
Goldman Sachs szacuje natomiast, że eksport ropy z państw Zatoki Perskiej odbudował się do około 15–16 mln baryłek dziennie, z czego przez Cieśninę Ormuz może płynąć 8–10 mln baryłek dziennie. Bank podkreśla jednocześnie, że przepływ surowca pozostaje niższy o 7–8 mln baryłek dziennie niż przed konfliktem, co utrzymuje ryzyko dalszych napięć cenowych, zwłaszcza na rynku gazu ziemnego w Europie.
Jakie konsekwencje dla spółek z ekspozycją na bitcoina?
Bernstein analizował też firmy trzymające bitcoiny w bilansach. Wskazano, że spółka Strategy posiada około 840 447 BTC, co odpowiada niemal 4% całkowitej podaży. Analitycy obniżyli cel cenowy dla akcji Strategy, jednocześnie utrzymując rekomendację pozytywną — ocenę oparto na bilansie firmy i potencjale odbicia wartości aktywów zależnych od kursu bitcoina.
Bernstein wyznaczył rok 2029 jako horyzont, w którym cena bitcoina mogłaby osiągnąć 300 tys. USD.