Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump poinformował dziennikarzy, że spadek cen ropy nastąpi „zaraz po wyborach” parlamentarnych w USA. Wypowiedź padła przed wyjazdem do Teksasu na konwencję Partii Republikańskiej. W tych samych dniach kontrakty Brent przekroczyły poziom 101,21 USD za baryłkę, a amerykańska WTI zbliżyła się do 96,05 USD, co było reakcją rynków na ostatnie wzajemne ataki militarnych sił USA i Iranu.
Co wywołało wzrost notowań ropy?
Rynki surowcowe podniosły ceny po serii ataków i kontrataków między Waszyngtonem a Teheranem. Doniesienia o trafieniu tankowców w rejonie cieśniny Ormuz oraz zapowiedzi kolejnych uderzeń wpłynęły na ocenę ryzyka przerwania dostaw z regionu Zatoki Perskiej. Na rynku amerykańskim i europejskim spadła dostępna podaż rafineryjna, co zwiększyło premię za produkt rafineryjny i skłoniło inwestorów do zakupu kontraktów zabezpieczających.
Jakie konsekwencje ma to dla gospodarki i cen paliw?
Wzrost notowań surowca przekłada się na droższe paliwa i wyższe koszty energii. W hurtowych notowaniach w Polsce pojawiły się już podwyżki: diesel w hurcie osiągał 6,63 zł za litr bez VAT, a benzyna 95 kosztowała 6,03 zł bez VAT. Rosnące ceny paliw wpływają też na oczekiwania inflacyjne w strefie euro, co skłania banki centralne do rozważenia zacieśnienia polityki pieniężnej.
Jak wpisuje się to w kontekst polityczny?
Trump łączy dynamikę cen z polityką międzynarodową i wyborczą. Oprócz prognozy dotyczącej spadku cen po wyborach prezydent twierdził, że konflikt z Iranem zakończy się po głosowaniu. W trakcie konwencji Partii Republikańskiej Trump zapowiedział także warunkową dywidendę — obietnicę wypłaty 5 tys. dolarów każdemu dorosłemu obywatelowi, jeśli Republikanie wygrają obie izby Kongresu. Te polityczne deklaracje są elementem walki o poparcie przed listopadowymi wyborami.
Wybory do Kongresu odbędą się we wtorek 3 listopada 2026. Rynki i politycy będą monitorować przebieg konfliktu na Bliskim Wschodzie, ponieważ dalsza eskalacja może przedłużyć okres wysokich cen ropy.